Drżyjcie ci, którzy zakupili piekielnie drogie bilety na koncerty Leningradu w Polsce! Jak podaje ru.tv, zespół w histerii odwołuje lutowe koncerty w Pitrze, to może i u nas odwoła.

Potwierdziły się za to plotki o rozpadzie grupy. Jak widać, już w grudniu Shnurov odszedł w celu rozwijania nowego projektu o dźwięcznie brzmiącej nazwie Rubl’.  I rozwija, rozwija.

A Polska jak zwykle została potraktowana jako miejsce zarobienia kilku dodatkowych groszy. Oczywiście, że chętnie zapłacimy grupie, której nie ma.

Na koniec to, co o Shnurze myślą Duńczycy.

Na stronie chomikuj.pl, w menu po lewej stronie można znaleźć link do folderu Piosenki Żydów z Odessy – Teatr Zwierciadło. Chwilowo nikt nie wie, co to jest, ale zespół jest kapitalny. Gdyby ktoś miał więcej informacji o twórcach tych piosenek, proszę o kontakt :)

Żulik by Żydzi z Odessy Do posłuchania :)

Niestety, nie moi kochani, nie będzie Sweet Home Alabama, ale prawie. Właściwie trudno szukać tej kultowej piosenki i nie trafić na równie kultowy, chociaż w innych kręgach, Leningrad, w drugą stronę zależność też funkcjonuje. Jak zapewne wiecie, Shnurow (ten charyzmatyczny, niepozorny duży chłopiec z głosem alkoholika po kilkutygodniowej libacji; ten sam, któremu mój bez wątpienia wspaniały blog zawdzięcza nazwę) wraz z całkiem sporą ekipą zawita do Polski, w tym do naszego obrzydliwego, zadymionego Miasta Królów.

Interesujący nas koncert odbędzie się 16. stycznia, za 11 dni, w klubie Studio o godzinie 20.00. Więcej informacji tutaj. A gdyby ktoś szukał bardziej dokladnych informacji, to tu. Zresztą, każdy prawdziwy fan wie, że moj adres nie dom i nie ulica, moj adres sevodnia takoj: veveve leningrad es pe be toczka ru…

Sam zespół polecam ze szczerego serca. Gorzej z lokalizacją. Byłam w klubie Studio tylko raz, na koncercie 5′nizzy, jeszcze przed ich rozpadem. I przyznam, że po pierwsze supportowi brakło utworów, bo gwiazdy się spóźniały. Po drugie – nagłośnienie. Basy na całą moc, nie słychać muzyki ani wokalistów, tylko perkusja. Akustycznym kolegom z Charkowa to nie przeszkadzało, ale Leningrad bynajmniej akustyczny nie jest.  Dodatkowo rozmiar klubu i brak wentylacji (jakaś pewnie była, ale nie zauważyłam) przeszkadzają w odbiorze muzyki. No i te tłumy spoconych studentów palących nie tylko papierosy. Atmosfera stanowczo nie warta 70zł.

Właśnie. Cena. Ja się nie wybieram. Wolę kupić dobrą książkę, niż zedrzeć gardło w ciemnościach. Shnura nie słucham od buntu przechodzonego w liceum. Widocznie już jestem za stara na rockowe szaleństwo.

Ale warto. W końcu, jak panikuje klubstudio.pl, to ostatnia trasa przed wielkim rozpadem. Czekam tylko na rozpad ostatniej legendy rosyjskiej muzyki w Polsce – Zemfiry. Bo tatuszki nie rozpadną się nigdy.

Królewicz na białym koniu.

Grudzień 20, 2008

Niusa podrzuciła Avreml (jelna(at)onet.eu). Dziękujemy jej, bo nie musiała.

Jak donosi aquarium.ru Borys Griebienszikow i reszta zakończyli nagrywanie nowej płyty o enigmatycznym tytule “Łoszad’ biełaja”. Płyta, a raczej jej okładka, wygląda, jak się nazywa. Premiera płyty była siódmego grudnia i ja wciąż pozostaję pod jej urokiem. Chociaż po którymś przesłuchaniu stwierdzam, że linia melodyczna jest zaczerpnięta z przyśpiewki ludu Cztery słonie, zielone słonie…

Utwory można przesłuchać w fascynującym serwisie Krugi. Podobno nawet da się ściągnąć, ale jak na razie udało się to tylko nie(d)ocenionej informatorce. Tylko nie rozumiem, dlaczego jest to styl Alternative/Punk.

Płyta jest stanowczo inna od Bespiecz’niego russkogo brodiagi, co niekoniecznie spotyka się z aprobatą słuchaczy. Mnie odpowiada. Mniej kombinowania, niż poprzednia, bardziej podobna do Zoom-Zoom, spokojna, nastrojowa, odrobinę bluesowa. Jakby ktoś szukał, teksty są na oficjalnej stronie grupy. Stanowczo polecam zacząć od radosnej, spokojnej, o enigmatyczno-zagmatwanym tekście Akuny Mataty.

Na pożegnanie bohater wieczoru, dżentelmen o aksamitnym głosie, który topi wszelkie lody.Ho ho ho...Ho ho ho…

Golden boy style…

Listopad 7, 2008

I nie, w tytule nie chodzi o Harrego Pottera.

Szukając swieżego (bądź nie) mięsa na pierwszy konkretny post weszłam na www.nashe.ru w poszukiwaniu inspiracji. Nie zawiodłam się – wpis jeszcze z tego tygodnia. I to o moim ukochanym Liapisie, potwierdzający, że zespół zszedł na psy. Cieszę się, że są popularni, cieszę się, że wydali nowy teledysk, martwi mnie, że są hipokrytami.

W niusie czytamy, że reżyser klipu, Aleksiej Tieriechow tak strasznie pragnął stworzyć animację 3D na podstawie starych sowieckich fotografii, pokolorowanych, jak jego kolorowe dzieciństwo. Cel zaiste szczytny. Nie licząc faktu, że fotografie rzeczywiście pokolorowane i animowane są, to teledysk niewiele różni się od pochodzącego z 2007 roku Kapitału czy też Zołotoj Antiłopy. Tak naprawdę od kilku klipów zespół jedzie na tym samym, znoszącym złote jaja (albo po prostu ruble) wózku.

Dla porównania Kapitał:

Technika ciekawa, ale co za dużo to nie zdrowo.

Liapis zaczynał jako undergoundowa białoruska grupa prześmiewająca popsę i komercję, jak sami twierdzą. Rzeczywiście, pierwsze płyty można śmiało określić mianem genialnych, ale – co kto lubi. Ja uwielbiam. W 2004 roku chłopcy usamodzielnili się, zaczęli wydawać pod własną banderą i stworzyli Zołotyje jajcy. I tu zaczyna się hipokryzja.

W 2007 roku, kiedy na moim dysku twardym przebywała spokojnie cała ówczesna dyskografia Liapisa, a na przerwach w szkole śpiewaliśmy Łastoczki, zespół wydał nową płytę. Przyznam się, w wywiadach Saszy nie poznałam. Dawnej gralismy komercyjny pop, teraz regresywny hipipop i starczy emo punk mówił podstarzały chłopczyk w baseballówce w czarno białe kwadraty. Emo na pewno, starczy też. Wszystkie komercyjne płyty, dostepne do tej pory na prostej w obsłudze i wyglądzie stronie internetowej zniknęły z serwerów, zamiast zdjęć mężczyzn w kolorowych koszulkach i dziwnych czapkach pojawili się mhhoczni jak Tokio Hotel, seksowni jak Green Day i buntowniczy jak Blog27 zupełnie odmienieni członkowie grupy. Piosenki też się zmieniły. W prawej ręce snikers, w lewej ręce mars, moj PR manager – Karol Marks. Jednym zdaniem teraz jesteśmy thru, walczymy z niesprawiedliwością i ubieramy się jak 14latki. I skąd, nie ma w tym żadnych stylistów, specjalistów i innych -istów.

Żałosne jak wszystkie rockowe emo grupy grające lekki pop.

Na koniec tania komercha z 2003 roku.

Witaj KRiNSie!

Listopad 7, 2008

Zeby tej strasznej pierwszej notki nie było, własną dodaję. Tak, na dobry poczatek. Byle do sesji…