Królewicz na białym koniu.
Grudzień 20, 2008
Niusa podrzuciła Avreml (jelna(at)onet.eu). Dziękujemy jej, bo nie musiała.
Jak donosi aquarium.ru Borys Griebienszikow i reszta zakończyli nagrywanie nowej płyty o enigmatycznym tytule “Łoszad’ biełaja”. Płyta, a raczej jej okładka, wygląda, jak się nazywa.
Premiera płyty była siódmego grudnia i ja wciąż pozostaję pod jej urokiem. Chociaż po którymś przesłuchaniu stwierdzam, że linia melodyczna jest zaczerpnięta z przyśpiewki ludu Cztery słonie, zielone słonie…
Utwory można przesłuchać w fascynującym serwisie Krugi. Podobno nawet da się ściągnąć, ale jak na razie udało się to tylko nie(d)ocenionej informatorce. Tylko nie rozumiem, dlaczego jest to styl Alternative/Punk.
Płyta jest stanowczo inna od Bespiecz’niego russkogo brodiagi, co niekoniecznie spotyka się z aprobatą słuchaczy. Mnie odpowiada. Mniej kombinowania, niż poprzednia, bardziej podobna do Zoom-Zoom, spokojna, nastrojowa, odrobinę bluesowa. Jakby ktoś szukał, teksty są na oficjalnej stronie grupy. Stanowczo polecam zacząć od radosnej, spokojnej, o enigmatyczno-zagmatwanym tekście Akuny Mataty.
Na pożegnanie bohater wieczoru, dżentelmen o aksamitnym głosie, który topi wszelkie lody.
Ho ho ho…