Kamień spadł nam z serca…
Styczeń 8, 2009
Drżyjcie ci, którzy zakupili piekielnie drogie bilety na koncerty Leningradu w Polsce! Jak podaje ru.tv, zespół w histerii odwołuje lutowe koncerty w Pitrze, to może i u nas odwoła.
Potwierdziły się za to plotki o rozpadzie grupy. Jak widać, już w grudniu Shnurov odszedł w celu rozwijania nowego projektu o dźwięcznie brzmiącej nazwie Rubl’. I rozwija, rozwija.
A Polska jak zwykle została potraktowana jako miejsce zarobienia kilku dodatkowych groszy. Oczywiście, że chętnie zapłacimy grupie, której nie ma.
Na koniec to, co o Shnurze myślą Duńczycy.
Długa dziwna. Nazwa i rzecz.
Styczeń 7, 2009
Na stronie chomikuj.pl, w menu po lewej stronie można znaleźć link do folderu Piosenki Żydów z Odessy – Teatr Zwierciadło. Chwilowo nikt nie wie, co to jest, ale zespół jest kapitalny. Gdyby ktoś miał więcej informacji o twórcach tych piosenek, proszę o kontakt
Żulik by Żydzi z Odessy Do posłuchania
Leningrad (Cowboys) w Krakowie.
Styczeń 4, 2009
Niestety, nie moi kochani, nie będzie Sweet Home Alabama, ale prawie. Właściwie trudno szukać tej kultowej piosenki i nie trafić na równie kultowy, chociaż w innych kręgach, Leningrad, w drugą stronę zależność też funkcjonuje. Jak zapewne wiecie, Shnurow (ten charyzmatyczny, niepozorny duży chłopiec z głosem alkoholika po kilkutygodniowej libacji; ten sam, któremu mój bez wątpienia wspaniały blog zawdzięcza nazwę) wraz z całkiem sporą ekipą zawita do Polski, w tym do naszego obrzydliwego, zadymionego Miasta Królów.
Interesujący nas koncert odbędzie się 16. stycznia, za 11 dni, w klubie Studio o godzinie 20.00. Więcej informacji tutaj. A gdyby ktoś szukał bardziej dokladnych informacji, to tu. Zresztą, każdy prawdziwy fan wie, że moj adres nie dom i nie ulica, moj adres sevodnia takoj: veveve leningrad es pe be toczka ru…
Sam zespół polecam ze szczerego serca. Gorzej z lokalizacją. Byłam w klubie Studio tylko raz, na koncercie 5′nizzy, jeszcze przed ich rozpadem. I przyznam, że po pierwsze supportowi brakło utworów, bo gwiazdy się spóźniały. Po drugie – nagłośnienie. Basy na całą moc, nie słychać muzyki ani wokalistów, tylko perkusja. Akustycznym kolegom z Charkowa to nie przeszkadzało, ale Leningrad bynajmniej akustyczny nie jest. Dodatkowo rozmiar klubu i brak wentylacji (jakaś pewnie była, ale nie zauważyłam) przeszkadzają w odbiorze muzyki. No i te tłumy spoconych studentów palących nie tylko papierosy. Atmosfera stanowczo nie warta 70zł.
Właśnie. Cena. Ja się nie wybieram. Wolę kupić dobrą książkę, niż zedrzeć gardło w ciemnościach. Shnura nie słucham od buntu przechodzonego w liceum. Widocznie już jestem za stara na rockowe szaleństwo.
Ale warto. W końcu, jak panikuje klubstudio.pl, to ostatnia trasa przed wielkim rozpadem. Czekam tylko na rozpad ostatniej legendy rosyjskiej muzyki w Polsce – Zemfiry. Bo tatuszki nie rozpadną się nigdy.